czwartek, 28 kwietnia 2011

#seven how to destroy the hub Nexus 8 in 2 hours ;)

Wczoraj po pracy postanowiłem naciągnąć łańcuch w moim rowerze. Luz był jakieś 4-5 cm. Następnym razem będę pamiętał, żeby po zakupie sprawdzić śruby, czy są dobrze dokręcone.
Wszystko byłoby ok, gdyby nie zawleczka na piaście, która po prostu spadła.




















Przez ten głupi detal, mocowałem się z rowerem 2 godziny. Teraz już wiem, że trzeba dać bieg na najniższy i wszystkie czerwone kropki muszą być w jednej linii.



















Kolejny raz Youtube uratował mi życie ;)

A tak powinno to wyglądać po założeniu zawleczki.



















W trakcie miałem dwie wpadki:
raz, nie założyłem łańcucha na tylną zębatkę,
dwa, linka przechodziła nad łańcuchem.



















W efekcie musiałem rozbierać biegi jeszcze 2 razy.

Oto koniec roboty.



















Zyski i straty:
+ umiejętność ustawienia biegów w czasie krótszym niż 2h.
+ czysta piasta, zębatka i mechanizm zmiany biegów.
+ nie muszę lecieć do serwisu i mam 30 zł w kieszeni.

- balkon cały w smarze,
- łapy całe w smarze,
- umywalka cała w smarze.


wtorek, 26 kwietnia 2011

#six Piła City Trips




Do rodzinnego miasta ma się zawsze sentyment, nie ma tu znaczenia wiek, miejsce w którym obecnie żyjesz etc. W Pile bywam bardzo rzadko, ale jak już tu jestem korzystam z tatowego rowerka maksymalnie. I to właśnie dzięki Tatusiowi odkryłem magiczną trasę, 42 km poprzez lasy, pola - wolne od samochodów, pełne zieleni i zapachów przyrody. Trasa prowadzi od Piły, poprzez Zelgniewo, Śmiłowo, Kaczory i znów do Piły. Po drodze mijamy dwa piękne jeziora: Płotki oraz Jelonki. Kilka fotek powyżej, w tym sama trasa [cdn]...

p.s. w moich relacjach nie będzie mnie, rowerka - tu chodzi o to co możemy zobaczyć, wymacać ślepiami dzięki rowerkowi...oki?

piątek, 22 kwietnia 2011

#five BikeMaraton Wrocław

Stało się!
Pasja przezwyciężyła przyzwyczajenia.
Jesteśmy uczestnikami BM2011 we Wrocławiu.
Początkowe obawy,  że będziemy ostatni szybko wyparowały. Plan był taki żeby być w tej lepszej połowie.
Zaczęliśmy trenować.


Ale najpierw uzyskaliśmy numery:






Trenowaliśmy trochę tu:


 
szczegóły


 

i tu:


Ćwiczyliśmy mocno, było prawie jak na maratonie.




Droga nie była prosta.






W drodze ważny jest komfort. Trzeba o to zadbać.





Szukaliśmy właściwej trasy, pojawiały się pierwsze oznaki, że jesteśmy na właściwym tropie.


Właściwie to były ostatnie oznaki.

Spotkaliśmy takich jak my, albo lepszych. Z jednymi pojechaliśmy, podobno razem raźniej. To wyzwanie nas sporo kosztowało.


Czekamy na ten dzień. Zbliża się.


---------------------------------


Rano śniadanko i ruszamy.
Napinamy się przed startem.

i teraz we dwóch, nie we dwoje.

Mina nam zrzedła. I to nas wyszczupliło.


Przybyło trochę wiary.



Na dodatek jesteśmy na końcu. Znajdź nas.



Konkurenci, to nie przelewki.



Ruszamy. Nie ma fotek w tek kwestii.
Jedziemy.


fot. Elżbieta Cirocka,
Serdecznie pozdrawiamy!


Tu będzie jeszcze kilka fotek.


I mała niespodzianka, od TheBLUEMOONSTUDIO




Już na mecie.





Słowem o wynikach: wypadliśmy znacznie lepiej od przewidywań.
Informacje znajdują się tutaj:
http://bikemaraton.com.pl/wyniki/y/2011/eid/64



Pozdrawiamy.

czwartek, 21 kwietnia 2011

#four AOW soon closed to bikes


Autostradowa Obwodnica Wrocławia już niedługo będzie zamknięta dla rowerów. Nie do końca legalny przejazd, ale nie mogliśmy się powstrzymać. Na końcu trasy pogonił nas ochroniarz.


środa, 20 kwietnia 2011

#three Second TRIP to Kotowice

Wycieczka rowerowa odbyła się 02-04-2011.
Miało być 3m, ale jeden M złapał gumę i było faktycznie 2m - Jarzębała tym razem nie było. Kupował właśnie nowa damkę.


 Ciekawa rzecz, jak widać na rowerze można przewozić spore materiały budowlane.

 Widok na most Wschodni. Nie mamy dowodów skąd pochodzą materiały budowlane z poprzedniego zdjęcia.
 Więcej nowego mostu.
 Droga dojazdowa. Z informacji pojawiających się w mediach wiadomo, że najpierw powstanie most, a później, pół roku poźniej otworzą drogę.
 Znowu ten most.
 A poniżej nasz zdobywca!
 i pogromca PKP.
 x2
 Coś na tapetę, do telefonu oczywiście.
 I wierny giermek w szponach kolei żelaznej. Mówi  się, że ten most to Niemcy zbudowali. Swoją drogą jest długi i można wpaść pod pociąg.
 W ramach odpoczynku w Kotowicach obserwowaliśmy młode żabki i ich nienarodzone rodzeństwo które zmonopolizowało sadzawkę.
 Dominacja. Ktoś leży a drugi dba o wszystko.
 Zbliżenie na ikrę
I specjalnie na koniec zapis trasy. 
Ale tylko do Kotowic, później padła bateryjka w urządzaniu rejestrującym.


Przy okazji, to właśnie tam w trakcie powrotu, w lesie, kotowickim powstał pomysł bloga. Myślisz, mówisz i jest.

#two

W kwestii zaległości lecimy jak burza, zatem poniżej parę fotków z naszej pierwszej wyprawy, gdzie okazało się kto jaki ma rower i power w nogach.

Słowem wyjaśnienia, nie wszystkie nasze dzielne wyprawy mają  świadectwo w postaci fotków dowodowych, ale my nosimy to w naszych nogach już na zawsze.
No i na gpesie: http://www.endomondo.com
Jest tam już nawet nasza specjalna grupa 3mBikers. Jak się chwalić, to się chwalic!

Raport z pierwszej wycieczki, była to inauguracja Jamisa i nas samych w tym sezonie, naturalnie.

Najpierw obejrzeliśmy dumę Wrocławia rodzący się w pyle stadion. Krążą plotki, że jej ewentualne nazwa to OSRAM ARENA WROCŁAW. 



Radość spowodowana przebytym dystansem, bliskością stadionu spowodowała, że musieliśmy udowodnić sobie, że potrafimy zobaczyć swoje rowery od spodu.
PS. Fotki nam robił Jarzębał, dlatego go nie widać.

 Dotarliśmy w tym upale do zielonego parku  za pałacem w Leśnicy. Teraz pora na przechwałki rowerowe.
 Śliczny jest!
 Taki nowy!
 Rodzi zazdrość!
 I pożądanie.
 Wracając do tematu, sprawdzamy gdzie jesteśmy!
 Stary ale jary.
Jedziemy dalej.
Wciąż nie widać Jarzębała.
W drodze, co niebywałe wpadliśmy w błoto, ktoś narzekał ktoś, ktoś spadł z roweru a ktoś....




Na miejscu.

Jemy, nie pijemy tylko jemy.

Lansik z nową wybranką, chociaż Jamis to pewnie nie kobieta...



Chwilę potem została tylko bielizna...
i porzucona, była już ulubienica.
Później ją sprzedał i zamienił na nowszy model.



Z drogi powrotnej nie było zdjęć, choć moment - jest jeden krokus uwieczniony na FB u Kostowskiego.

To by było na tyle.
Wycieczka odbyła się 12-03-2011