W tym roku, po raz pierwszy i jeszcze jako drużyna z "biedronki" wyruszyliśmy na mistrzostwa Polski MTB. Mimo, że po raz pierwszy, to już dla nas nie pierwszyzna. No może błoto było większe i pierwszy raz mnie zdublowali - Ci najlepsi naturalnie.
Tym razem było nas trzech...
Krótkie streszczenie:
- błoto było maksymalne
- trudność na poziomie światowym, czyli 6
- trasa była ładna, można było się rozglądać podczas podjazdu na Łopatę
- nastały poważne kontuzje: kolano i ząb, bez szczegółów- było koziołkowanie przez kierownice
- był drut kolczasty
- była zimna kałuża
- i ciepłe błoto
- oraz nie niesamowite wrażenia
Ciekawi mnie też ile śmieci przybyło na szlakach maratonu, bo o ile strefy bufetowe są sprzątane i tu można wyrzucać, to w naszym kraju jakoś za mało osób zwraca uwagę, że ścig odbywa się w miejscach gdzie nie zwykło się śmiecić i opakowania po żelach winno wyrzucać się właśnie w bufetach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz