niedziela, 17 lipca 2011

#twenty three Tour de Kudowa

Relacja z wyprawy Wrocław - Kudowa Zdrój w dniu 16.07.2011


Wyruszyliśmy o 7:23 z ulicy Wałbrzyskiej kierując się na krajową "5". Po niecałej godzinie zrobiliśmy sobie pierwszy postój w Rogowie Sobóckim na uzupełnienie płynów w bukłaki + poszły w ruch pierwsze w tym dniu napoje energetyzujące. Po 15 minutach postoju ruszyliśmy w drogę kierując się na Dzierżoniów gdzie po mniej więcej 30 km okazało się że jakimś dziwnym cudem znaleźliśmy się w Świdnicy i tam też był nasz drugi przystanek na wzmocnienie sił do dalszej jazdy.

Nadrabiając ponad 25 km wjechaliśmy na rynek Dzierżoniowski w poszukiwaniu sklepu rowerowego w którym mieliśmy kupić dętkę dla Marcina P., o mało spotykanym rozmiarze 26x 1.0. W rezultacie poszukiwań Marcin musiał kupić nową oponę z większą dętką.
Sklep, gdzie z miłą obsługą
otrzymaliśmy wsparcie techniczne
.
Po montażu nowej opony, zrobiliśmy sobie  (mnie) fotkę na ryneczku.
Odpoczynek po pierwszym podjeździe.

Kolejnym  przystankiem na trasie była Bielawa gdzie spotkaliśmy kilka ekip kolarskich. Bielawa, ostatnie metry łatwej i przyjemnej jazdy później zaczął się pot, krew i łzy przy 10 kilometrowym podjeździe w kierunku Nowej Rudy.






Po ponad półtora godzinnej męczarni dotarliśmy do Rudy w której dowiedzieliśmy  się że do Kudowy Zdrój pozostało jedyne 50 kilometrów, w tym dwa podjazdy, jeden 6 km i drugi 11km.


Po uzupełnieniu płynów i szybkiej regeneracji mięśni żelami pomarańczowymi ruszyliśmy zdobywać Karłów. Wpierw skosztowalismy rybkę z basenu, czyli klasyczne Pstrąg&chips.










Ostatni etap górski drugi podjazd Karłów, lżejszy ale dłuższy.


Finał wycieczki nastąpił w Kudowskim parku zdrojowym o godzinie 18:00 po przejechaniu blisko 150 kilometrów w czasie ogólnym 10 godzin i 37 min.





<Tekst bez autoryzacji>
"Tyle mi wyszło, pozmieniaj po swojemu i zredaguj bo ja pisać nie potrafię. Męcze się nad tym jak nad Karłowskim podjeździe 11 kilometrowym."

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz